sobota, 23 listopada 2013

Zmiany:)

Już od dwóch tygodni znów należę do klasy pracowników etatowych. Po 5 latach urlopu wychowawczego i dorywczej pracy w domu wróciłam do etatu. Ale nie na stare miejsce. Od wtorku jestem, co prawda na razie na okresie próbnym, pracownikiem sekretariatu w instytucie jednego z wydziałów UW:) Fajnie brzmi to dla mnie, a i praca jest dość ciekawa:) W związku z tym wracam późno do domu, potem dzieciaki odbieram z przedszkola i tak leci do 21, gdy pójdą spać. A potem nie mam już siły i ochoty na nic... Zupełnie nie wiem, jak sobie radzą kobiety w podobnej sytuacji. A gdzie sprzątanie? A kiedy zakupy? Wygląda na to, że muszę całkowicie przeorganizować sobie czas... Tylko najpierw muszę zastanowić się, jak to zrobić.
Najgorsze, że nie mam też czasu na haftowanie:(

Ostatnie, co robiłam, to kwadraciki na kieszonkowo/podusie, które szyje Ela dla chorych dzieciaczków - wysłane:)
 

No i mój zaczęty jakiś czas temu bayeux stitch. Trochę nudnawy jest, więc na razie tyle...:)


Zaczęłam też Draculaurę dla córki. Miało być na prezent na gwiazdkę, ale się nie wyrobię:( Nie pokazuję fotek, bo mało wyszyte.

Nadal leżą nieoprawione Domek Tengela i Kandinsky. Niby czytałam, jak dziewczyny oprawiają obrazy, ale nie wiem, jak się za to zabrać... Chyba muszę z tym zaczekać, aż się ogarnę czasowo z nową pracą...