Jakiś cas temu zdałam sobie sprawę, że ja nie przeczytałam całej serii o Ani z Zielonego Wzgórza i nie wiem, jak to możliwe. No więc kilka dni i miałam już u siebie całą serię. Zapewne każdy ją zna, więc nie będę pisać szczegółów...
Tom 1. Ania z Zielonego Wzgórza- całkiem ciekawy, tylko opisy przyrody zbyt rozwlekłe, więc je omijam.
Tom 2. Ania z Avonlea - trochę naiwny; nadal te długachne opisy przyrody..
Tom 3. Ania na uniwersytecie. Jestem nim zbulwersowana, ale wszystko po kolei...
Książka dla mnie trochę nudnawa. Oczekiwałam więcej szczegółów dotyczących studiowania w tamtym okresie, zwłaszcza przez dziewczynę, ale nie było mi to dane. Jest tak na prawdę o niczym.
No, może na końcu wreszcie to spotkanie z Gilbertem, ale też jakieś takie bezpłciowe.
Co mnie wkurzyło, to sposób traktowania zwierząt. Nie wiem, może ja jestem przewrażliwiona na tym punkcie.
1. próba uśmiercenia kota poprzez zastosowanie bodajże chloroformu - opisana ze szczegółami;
2. sąsiad chcący się pozbyć psa i wieszający go dwa razy!
3. mały chłopiec "ciągający koguta po podwórku aż do śmierci".
No po prostu to skandaliczne. Obiecałam sobie przeczytać cała serię, żeby zobaczyć, czym się świat zachwyca i... nie mogę tego odkryć, chociaż skończyłam już 3 części.
A może ja jestem za bardzo wymagająca? Może po prostu się nie znam. No ale cóż - nie muszę się znać, w końcu czytam dla własnej przyjemności, czyż nie?:)
I kocham to.
I proszę mnie nie linczować za wyrażenie swojego zdania o tej serii:)
poniedziałek, 17 lutego 2014
niedziela, 2 lutego 2014
Ankietka...
Miałabym ogromną prośbę o odpowiedź na jedno pytanie w maciupeńkiej ankiecie.
Szczegóły tutaj http://www.ankietka.pl/ankieta/134810/skandynawia.html
Szczegóły tutaj http://www.ankietka.pl/ankieta/134810/skandynawia.html
czwartek, 2 stycznia 2014
Impreza charytatywna Blue Jokot w Warszawie
Zapraszamy na imprezę charytatywną BLUE JOKOT!
Spotkajcie się z nami w dniach 3-5 stycznia br. w Centrum Handlowym Blue City koło fontanny (poziom -1).
W programie m.in.:
- prezentacja działalności Fundacji JOKOT
- wystawa fotografii
- prezentacja podopiecznych Fundacji JOKOT
- porady na temat opieki nad kotami wolno żyjącymi
- rozmowy z opiekunami kotów
- porady lekarza weterynarii
- warsztaty origami
- atrakcje dla dzieci
- szkicowanie portretów na poczekaniu
- zbiórka datków i darów rzeczowych na rzecz podopiecznych Fundacji JOKOT
środa, 1 stycznia 2014
Prezent i Draculaura
Po raz pierwszy, od kiedy haftuję, a jest to już kilkanaście lat z długimi przerwami, dostałam prezent hafcikowy od rodzinki. Serio. Pierwszy raz. Ogólnie moja rodzina uważa, że zajmuję się głupotami i zwykle obdarzają mnie prezentami przydatnymi. A dostałam poniższe od siostry, której powiedziałam wcześniej, żeby sobie wyszukała jakiś wzór, który chciałaby, żeby dla niej wyfaftować, i żeby mi go po prostu kupiła na Gwiazdkę. No więc kupiła.
Jakiś czas temu, jeszcze zanim zaczęłam pracę na UW, rozpoczęłam haftować Draculaurę dla córki. Miała ją dostać jako poduszkę na Gwiazdkę, ale po prostu nie zdążyłam. Może uda mi się skończyć na jej 6 urodziny w kwietniu...
Zwykle używam Ariadny, ale tym razem kupiłam róż z DMC. Moje wrażenia są niezbyt. Przyzwyczajona do Ariadny wydaje mi się, że DMC jest trochę sztywniejsza, ale może mi się tylko wydaje...
Jakiś czas temu, jeszcze zanim zaczęłam pracę na UW, rozpoczęłam haftować Draculaurę dla córki. Miała ją dostać jako poduszkę na Gwiazdkę, ale po prostu nie zdążyłam. Może uda mi się skończyć na jej 6 urodziny w kwietniu...
Zwykle używam Ariadny, ale tym razem kupiłam róż z DMC. Moje wrażenia są niezbyt. Przyzwyczajona do Ariadny wydaje mi się, że DMC jest trochę sztywniejsza, ale może mi się tylko wydaje...
sobota, 23 listopada 2013
Zmiany:)
Już od dwóch tygodni znów należę do klasy pracowników etatowych. Po 5 latach urlopu wychowawczego i dorywczej pracy w domu wróciłam do etatu. Ale nie na stare miejsce. Od wtorku jestem, co prawda na razie na okresie próbnym, pracownikiem sekretariatu w instytucie jednego z wydziałów UW:) Fajnie brzmi to dla mnie, a i praca jest dość ciekawa:) W związku z tym wracam późno do domu, potem dzieciaki odbieram z przedszkola i tak leci do 21, gdy pójdą spać. A potem nie mam już siły i ochoty na nic... Zupełnie nie wiem, jak sobie radzą kobiety w podobnej sytuacji. A gdzie sprzątanie? A kiedy zakupy? Wygląda na to, że muszę całkowicie przeorganizować sobie czas... Tylko najpierw muszę zastanowić się, jak to zrobić.
Najgorsze, że nie mam też czasu na haftowanie:(
Ostatnie, co robiłam, to kwadraciki na kieszonkowo/podusie, które szyje Ela dla chorych dzieciaczków - wysłane:)
No i mój zaczęty jakiś czas temu bayeux stitch. Trochę nudnawy jest, więc na razie tyle...:)
Zaczęłam też Draculaurę dla córki. Miało być na prezent na gwiazdkę, ale się nie wyrobię:( Nie pokazuję fotek, bo mało wyszyte.
Nadal leżą nieoprawione Domek Tengela i Kandinsky. Niby czytałam, jak dziewczyny oprawiają obrazy, ale nie wiem, jak się za to zabrać... Chyba muszę z tym zaczekać, aż się ogarnę czasowo z nową pracą...
Najgorsze, że nie mam też czasu na haftowanie:(
Ostatnie, co robiłam, to kwadraciki na kieszonkowo/podusie, które szyje Ela dla chorych dzieciaczków - wysłane:)
No i mój zaczęty jakiś czas temu bayeux stitch. Trochę nudnawy jest, więc na razie tyle...:)
Zaczęłam też Draculaurę dla córki. Miało być na prezent na gwiazdkę, ale się nie wyrobię:( Nie pokazuję fotek, bo mało wyszyte.
Nadal leżą nieoprawione Domek Tengela i Kandinsky. Niby czytałam, jak dziewczyny oprawiają obrazy, ale nie wiem, jak się za to zabrać... Chyba muszę z tym zaczekać, aż się ogarnę czasowo z nową pracą...
czwartek, 31 października 2013
wtorek, 29 października 2013
Odbierz próbkę
Kochani!
Wiecie, że trwa organizowana prze mnie zbiórka karmy dla Fundacji Jokot - szczegóły tutaj
https://www.facebook.com/events/190804234435990/?fref=ts
Może moglibyście się zarejestrować tu http://royal-canin.pl/odbierz-probke/ a przysłane próbki wysłać do Fundacji Jokot?
Zawsze to jakaś pomoc... Byłabym niezmiernie wdzięczna, ponieważ zbliża się zima, automatycznie coraz więcej kotów do wykarmienia, wyleczenia itp....
Podajcie proszę tę informację dalej...
Wiecie, że trwa organizowana prze mnie zbiórka karmy dla Fundacji Jokot - szczegóły tutaj
https://www.facebook.com/events/190804234435990/?fref=ts
Może moglibyście się zarejestrować tu http://royal-canin.pl/odbierz-probke/ a przysłane próbki wysłać do Fundacji Jokot?
Zawsze to jakaś pomoc... Byłabym niezmiernie wdzięczna, ponieważ zbliża się zima, automatycznie coraz więcej kotów do wykarmienia, wyleczenia itp....
Podajcie proszę tę informację dalej...
środa, 23 października 2013
Hallo Kitty dla Eli - I hafcik
Oto pierwszy z 4 hafcików z Hallo Kitty, które wyszywam dla Eli - szyjącej podusie i inne podarunki dla chorych dzieci z Marzycielskiej Poczty. Jeszcze nie jest uprany ani wyprasowany, ale strasznie mi się podoba, więc chciałam się pochwalić:)
wtorek, 15 października 2013
Kandinsky - koniec
Ogłaszam wszem i wobec, że po ok. 6 latach (!) zakończyłam wreszcie obraz Kandinskiego "Żółty, czerwony, niebieski". Prezentuje się tak:
Musze jeszcze tylko go uprać, a potem oprawić. Gdy to mi się uda - zrobię fotkę:)
Rozmiar 30 x 50 cm
Krzyżyki: 242 x 165
Kanwa 14 ct
3 pasma muliny Ariadna
Musze jeszcze tylko go uprać, a potem oprawić. Gdy to mi się uda - zrobię fotkę:)
Rozmiar 30 x 50 cm
Krzyżyki: 242 x 165
Kanwa 14 ct
3 pasma muliny Ariadna
środa, 9 października 2013
Len Belfast 32 ct i bayeux stitch
Domek Tengela... jest już skończony!!! Jupi!!! Uprałam go i teraz czeka tylko na oprawienie - jak to zrobię, wrzucę fotkę:)
Len Belfast 32 ct dostałam jakiś czas temu do przetestowania od pasmanterii Haftix - jest ona znana większości z Was, ale dla przypomnienia - znajduje się TUTAJ. Stwierdziłam więc, że najwyższy czas go wykorzystać. Długo się zastanawiałam, co na nim wyszyć i wreszcie wymyśliłam. Postanowiłam upiec dwie pieczenie przy jednym ogniu - przetestować Belfast 32, wykorzystując go do nauki haftu bayeux stitch.
Jest to moje drugie spotkanie z lnem (pierwsze to Dublin 25 ct i wyszywany na nim monogram) i muszę przyznać, że jestem zadowolona - ale o tym poniżej.
Natchnieniem był dla mnie islandzki projekt Njalurefill - jest on na Facebooku TUTAJ W skrócie - na ok. 80-90 metrach materiału (!) wyszywane są scenki z Sagi o Njalu - najważniejszej sagi islandzkiej, dotyczącej początków osadnictwa na Islandii. Planują skończyć go w przeciągu 10 lat, a udział w wyszywaniu może wziąć każdy z gości w Saga Centre na Islandii. Haft wydaje się stosunkowo łatwy w teorii, ale zobaczymy, jak okaże się w praktyce. Można o nim poczytać TUTAJ oraz TUTAJ. Używany był powszechnie w epoce wikingów:), a więc to dla mnie kolejna motywacja, aby go opanować.:)
Moje początki wyglądają tak:
A teraz o lnie Belfast 32 ct, czyli 126 nitek/10 cm.
Bardzo dobrze na nim się haftuje. Po nałożeniu na tamborek, który prawde mówiąc przeleżał nieużywany w szufladzie kilka lat, ładnie wygląda i nie sprawiają mi trudności małe oczka. Nie używam go do haftu krzyżykowego, więc moje oczy nie męczą się, szukając kolejnych oczek. Po prostu tam, gdzie wybiję igłę, jest ok:) Haftuję 3 nitkami muliny, żeby ładnie uwypuklić ścieg haftu. A przynajmniej mam nadzieję, że ładnie to będzie wyglądać po wykończeniu. Kolor naturalny jest przyjemny dla oka, a sam materiał odpowiednio sztywny. Idealny do takiego rodzaju haftu.
Za możliwość swojej przygody z lnem Belfast 32 ct dziękuję pasmanterii HAFTIX
Len Belfast 32 ct dostałam jakiś czas temu do przetestowania od pasmanterii Haftix - jest ona znana większości z Was, ale dla przypomnienia - znajduje się TUTAJ. Stwierdziłam więc, że najwyższy czas go wykorzystać. Długo się zastanawiałam, co na nim wyszyć i wreszcie wymyśliłam. Postanowiłam upiec dwie pieczenie przy jednym ogniu - przetestować Belfast 32, wykorzystując go do nauki haftu bayeux stitch.
Jest to moje drugie spotkanie z lnem (pierwsze to Dublin 25 ct i wyszywany na nim monogram) i muszę przyznać, że jestem zadowolona - ale o tym poniżej.
Natchnieniem był dla mnie islandzki projekt Njalurefill - jest on na Facebooku TUTAJ W skrócie - na ok. 80-90 metrach materiału (!) wyszywane są scenki z Sagi o Njalu - najważniejszej sagi islandzkiej, dotyczącej początków osadnictwa na Islandii. Planują skończyć go w przeciągu 10 lat, a udział w wyszywaniu może wziąć każdy z gości w Saga Centre na Islandii. Haft wydaje się stosunkowo łatwy w teorii, ale zobaczymy, jak okaże się w praktyce. Można o nim poczytać TUTAJ oraz TUTAJ. Używany był powszechnie w epoce wikingów:), a więc to dla mnie kolejna motywacja, aby go opanować.:)
Moje początki wyglądają tak:
A teraz o lnie Belfast 32 ct, czyli 126 nitek/10 cm.
Bardzo dobrze na nim się haftuje. Po nałożeniu na tamborek, który prawde mówiąc przeleżał nieużywany w szufladzie kilka lat, ładnie wygląda i nie sprawiają mi trudności małe oczka. Nie używam go do haftu krzyżykowego, więc moje oczy nie męczą się, szukając kolejnych oczek. Po prostu tam, gdzie wybiję igłę, jest ok:) Haftuję 3 nitkami muliny, żeby ładnie uwypuklić ścieg haftu. A przynajmniej mam nadzieję, że ładnie to będzie wyglądać po wykończeniu. Kolor naturalny jest przyjemny dla oka, a sam materiał odpowiednio sztywny. Idealny do takiego rodzaju haftu.
Za możliwość swojej przygody z lnem Belfast 32 ct dziękuję pasmanterii HAFTIX
Subskrybuj:
Posty (Atom)



